Wyjazd integracyjny klas pierwszych PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 13 września 2013 22:52

KurozwękiIstotą życia szkolnego, a zwłaszcza klasowego jest wytworzenie takiej atmosfery, aby zadzierzgnięte podczas szkolnych lat więzi przetrwały długi czas, aby zawsze było co wspominać, o czym opowiadać. Temu celowi służą między innymi wycieczki szkolne, które stanowią okazję nie tylko do wyrwania się ze szkolnych murów, ale są skarbnicą możliwości poznawczych - przeżycia i poznania czegoś wspólnie. To również szansa na wzmocnienie koleżeńskich więzi. Wychodząc z tego założenia, uczniowie klas pierwszych - pod opieką swoich wychowawców pań Anny Białek i Joanny Kryńskiej oraz ks. W. Klimka - udali się 13 września 2013r. na integracyjny wyjazd.  Celem naszej eskapady były Kurozwęki, gdzie znajduje się zabytkowy pałac, którego historia sięga czasów średniowiecza i wiąże się z dziejami rodów Kurozwęckich i Popielów.

Czekało tu na nas sporo atrakcji. Zaczęliśmy od zejścia do lochów. Było to dosyć mroczne miejsce z wąskimi, ciemnymi i krętymi korytarzami, w których czaiły się pamiątki przeszłości w postaci szczurów (na szczęście tylko sztucznych!) oraz więźniów jęczących niczym potępione dusze. Zwiedzając wnętrza kurozwęckiego pałacu, zapoznaliśmy się z jego historią oraz zamieszkujących go rodów. Zobaczyliśmy m. in. salę balową, salony, taras widokowy, krużganki i XVIII-wieczną kaplicę oraz wystawę pt. „Skarby i pamiątki rodu Popielów oraz obrazy Józefa Czapskiego”.

Nie lada przeżyciem było także oglądanie amerykańskich bizonów z wnętrza wozu "safari bizon", który wjechał na pastwisko pomiędzy te ogromne zwierzęta. Trzeba bowiem nadmienić, że w Kurozwękach znajduje się jedyna w Polsce hodowla tych ssaków. Od grudnia 2000 roku, kiedy to sprowadzonych zostało tutaj z Belgii  pierwszych dwadzieścia sztuk, stado rozrosło się do ponad osiemdziesięciu bizonów, które mieliśmy okazję podziwiać na wyciągnięcie ręki. W pałacowej restauracji i pizzerii serwowane są nawet dania z bizonim mięsem, które jest podobno bardzo zdrowe.

Uwieńczeniem naszego pobytu w Kurozwękach miał być spacer po labiryncie w konopiach, ale tylko nielicznym udało się zgłębić jego kręte ścieżki, ponieważ plany pokrzyżował nam deszcz, zrazu tylko niegroźny kapuśniaczek, a potem niemalże ulewa, która zmusiła nas do skrócenia zabawy. Posiliwszy się pizzą i frytkami, opuściliśmy pałacowe progi, planując kolejne wycieczki...

 

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj478
mod_vvisit_counterWczoraj704
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1182
mod_vvisit_counterW ubiegłym tygodniu4750
mod_vvisit_counterW tym miesiącu12244
mod_vvisit_counterW poprzednim miesiącu22274
mod_vvisit_counterRazem753148

Online: 15
Twój IP: 34.204.173.36
,
Lis 19, 2019